niedziela, 2 września 2012
Rozdział X - Dzień blogów
Rozdział X
Bardzo rażące światło ... błysnęło mi w oczy. Po chwili zorientowałam się, co widzę. Były to włosy odbijające światło słońca. Znów ta postać. Kim on jest. ? Zaczęłam podchodzić bliżej. Znalazłam się zaledwie dwa metry od tajemniczego faceta. W pewnym momencie zaczął się obracać. Podszedł do mnie. Ujął ręką moją twarz i pogładził palcem po policzku. Jego miękka dłoń pieściła moją skórę. Zaczął zbliżać swoją twarz, ku mojej. Przybliżyłam twarz jeszcze bliżej, by Shane mógł mnie pocałować. Kiedy już miał dotknąć wargami moich warg .... usłyszałam straszliwy hałas. Ten jazgot przypominał mi dzwonek telefonu.
"Twoja stara ..... zapier*ala ..... " Dzwoni mama. Dlaczego ja właściwie mam ten dzwonek...? Ahaaa. Zapomniałam go zmienić po ostatniej kłótni i ciągle to odkładam. Spojrzałam na zegarek. Szósta rano.!! Co Ona chce. ? Stwierdziłam, że nie uda mi się wrócić do tego pięknego snu i odebrałam telefon.
- Halooo. ?
- Hej , skarbie. Co u Ciebie.?
- Dobrze, mamo. Ale dlaczego dzwonisz o szóstej rano. ??
- Ohh, Em. Myślałam, że będziecie musieli dużo wcześniej wstawać na te wasze zajęcia.
- Tak, mamo. Śniadanie mamy o ósmej.
- Wybacz mi, Em. Ale przy okazji. Jak się bawisz. ?
- Ojj, bardzo dobrze. Nowe koleżanki i koledzy. - Jeden z nich mnie nienawidzi. Ale to zostawiłam dla siebie. Ah ta mama. Zawsze troskliwa.
- Cieszę się, skarbie. A z kim masz pokój. ?
- A z taką dziewczyną. Nazywa się Alice Way. - Popatrzyłam na łóżko Alice. Było puste. Pewnie jest w łazience.
- Oh.. pozdrów ją ode mnie.
- Dobrze, mamo. A Ty pozdrów ode mnie babcię.
- Okey. Daję Ci już spokój, Poleż jeszcze. Pa, mała.
- Papa, mamuś.
Odłożyłam telefon na szafkę nocną i klapnęłam na poduszkę. Popatrzyłam w stronę łazienki.
- Alice. ?
Nie ma jej. Może poszła do Shane'a lub do Eve. Nieważne. Wstałam. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki się przebrać. Na razie jeansy i t-shirt. Na trening muszę ubrać ten koszmarny dres, który dostałam kiedyś od cioci Sofie. Ciocia Sofie to siostra mamy. Nigdy nie miała gustu. Ale trudno. Muszę kupić coś nowego.
Spięłam włosy w koński ogon i umyłam zęby. Umyję je też po śniadaniu. Postanowiłam, że nie będę nudzić się w pokoju i pójdę na dwór. A po siódmej do Jenn. Trzeba ją obudzić. Po cichu zeszłam po skrzypiących schodach. Sięgnęłam po klamkę i nacisnęłam. Co do jasnej .... ? Zamknięte. ? To jakieś żarty. A jakbym chciała o szóstej rano pobiegać przed treningiem.? Drzwi otwierają o wpół do ósmej. ? Trochę porąbane. Dobraa, idę zobaczyć, czy dziewczyny śpią. Mijałam kuchnię, gdy usłyszałam cichy chichot. To pewnie Alice i Eve. Pewnie Jenn i Caroline jeszcze śpią. A zapukam po cichu, jak nie otworzą to pójdę do siebie. Weszłam cicho po schodach i podeszłam do pokoju Jenn. Zapukałam cicho dwa razy. Po chwili otworzyła mi wesolutka Jennifer. Wcześnie wstała.
- Hejka. Nudzi mi się. Idziesz do mnie.? - wyszeptałam.
- Czemu szepczesz. ? My nie śpimy. Ale spoko, idziemy .!
Poszłyśmy do mojego pokoju. Jenn zaczęła znów nadawać na Alice. Ona nie jest taka zła. W końcu jej to powiem. Siedziałyśmy i gadałyśmy do za piętnaście ósma. Poszłyśmy pomóc nakryć do stołu. Alice i Eve już grasowały po kuchni. Przygotowywały śniadanie. Kilka kanapek i jajecznicę. Poczułam się głodna. O ósmej wszyscy usiedli do śniadania. Śmiali się , gadali i chichotali wszyscy, prócz mnie. Od czasu, do czasu spojrzałam na Shane'a i zastanawiałam się, dlaczego to On mi się przyśnił. Owszem , jest przystojny. Ale nigdy by się mną nie zainteresował. Jeszcze dziś idziemy na spacer. Pięknie. Po śniadaniu przebrałam się w ten koszmarny dres i pobiegłam do sali gimnastycznej. Pan Stark tłumaczył coś Louis'owi. Kiedy wszyscy już przyszli , pan Stark przemówił :
- Witam. Dziś zaczniemy pierwszy, wspólny trening od Kick-Boksing'u. Ale najpierw trochę się rozgrzejemy.
Po rozgrzewce pokazał nam kilka technik. Kazał mi ćwiczyć z Shane'em , bo Jemu dobrze szło, a mnie ... nie. W pewnym momencie, ktoś podłożył mi nogę. Prawdopodobnie Louis. Upadłam na matę i wszyscy wybuchnęli śmiechem. Zakręciło mi się w głowie. W jednej chwili czułam spadanie, a w drugiej już nic nie czułam. Pogrążyłam się w ciemności. Ocknęłam się w moim łóżku. Na czole miałam worek z lodem. Pani Skay pochylała się nade mną. Gdy zobaczyła, że otworzyłam oczy, powiedziała:
-No, nasza królewna się obudziła. Boli Cię głowa.?
- Tak, trochę. Ile tu leżałam. ?
- Cztery godziny. I resztę dnia jeszcze poleżysz. Masz na coś ochotę.?
- Czy mogłabym poprosić o szklankę wody.?
- Jasne. Proszę.
- Dziękuję.
Wypiłam pół szklanki wody. Zapamiętałam, że leżałam na macie i pan Stark krzyczał : " Shane, biegnij po panią Skay. Już. ! " Właśnie, a co ze spacerem.!? Byłoby dobrze gdyby ktoś do mnie przyszedł. Nie chcę tu leżeć z panią Skay. Jak na życzenie, powiedziała :
- Ja Cię zostawię, a Ty odpoczywaj. Jakbyś czegoś potrzebowała, wołaj.
- Dobrze i dziękuję.
- Nie ma sprawy, Emily.
Kiedy wyszła podniosłam się, by usiąść. Poczułam okropny ból w skroni. Położyłam się z powrotem. Ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę. - Był to Shane.
- Hej. Wszystko okey. ?
- Tak, jasne. Siadaj. - pomyślałam, że odmówi, ale usiadł.
- Wszyscy się przeraziliśmy, kiedy zaczęłaś tracić przytomność. Boli Cię głowa, potrzebujesz czegoś.?
- Nie, dzięki. Wszystko okey. Potrzebuję tylko kogoś do towarzystwa.
- Oto jestem.
- No tak. A co z naszym spacerem.?
- Przełożymy go na kiedy indziej. Aż poczujesz się lepiej.
- No dobrze. A co będziemy robić na tym spacerze.? - Całować się. ! Co. ? Odbija mi.? Jak ja mogłam o czymś takim pomyśleć.? Źle ze mną. !
- Rozmawialibyśmy. Chciałbym Cię lepiej poznać. Dowiedzieć się czegoś o Tobie.
- A co na przykład chciałbyś wiedzieć. ?
- Najprostsze rzeczy. Jaki kolor lubisz najbardziej. ?
- Rzeczywiście proste. Czarny i czerwony. No, a ty. ?
- Czarny. I zielony.
- Nieźle. Jeszcze coś.?
- Cóż ... może ... jakiej muzyki słuchasz. ?
- Trochę rock i rap. A ty .?
- Metal. I rock, czasem się zdarzy.
- Fajnie.
- Mamy ze sobą choć trochę wspólnego. Hobby.?
- Gram na gitarze. Ale nie mam jej tu. Czasem piszę wiersze i piosenki. A Twoje hobby. ?
- Gram w koszykówkę i trenuję sztuki walki.
- Przez to jesteś taki dobry. Ja nigdy nie miałam styczności z kick-boksing'iem. Bardziej z karate. Chodziłam na zajęcia. Dwa tygodnie , ale zawsze.
- Haha. No cóż. Mogę Ci pomóc opanować niektóre techniki.
- Cóż ... byłoby super.
- Nie wiemy jednak, kiedy Stark pozwoli Ci trenować.
- To On chce mi zabronić. ?
- Nie chce Cię tak szybko brać z powrotem. Bo zakręci Ci się w głowie i znów zemdlejesz. Tak z dwa dni przestaniesz trenować. Potem mogę Ci pomóc nadrobić. Zgoda.?
- No pewnie.
- Okey. Wracaj do formy. Niestety muszę już lecieć. Zaraz będzie obiad. Na pewno ktoś Ci go przyniesie. Ja zrobiłbym to chętnie ale umówiłem się z Louis'em , że pójdziemy pobiegać.
- Nie ma sprawy. A wiesz kto mi podłożył wtedy nogę.?
- Nie wiedziałem, że ktoś Ci nogę podłożył. Spróbuję się tego dowiedzieć. Muszę lecieć , pa. - Nachylił się i pocałował mnie w czoło. Jaki On słodki.
- Papa.
Wyszedł. Wstałam z wielkim trudem i poczłapałam do łazienki. Poczesałam włosy i w pewnym momencie, aż jęknęłam z bólu. Musiałam uderzyć głową poza matę, bo wyczułam z tyłu głowy ogromnego guza. Bolał jak cholera. Ale wzięłam się w garść, zacisnęłam zęby i poszłam na obiad. Kiedy zeszłam zapadła cisza. W jednej chwili Jenn zapytała :
- A ty dlaczego nie w łóżku. ?
- Przyszłam na obiad.
- Nie powinnaś leżeć.?
- Powinnam, ale jestem głodna.
- Okey. Siadaj.
- Dzięki. I smacznego.
- Smacznego. - krzyknęli wszyscy chórkiem.
Obiad zjadłam wsłuchując się w rozmowy całej reszty. Kiedy popatrzyłam na Shane'a , on uśmiechnął się do mnie, po czym puścił oko. Jest taki fajny. I potrafi człowieka pocieszyć. Kiedy zjadłam poczłapałam na górę. Założyłam słuchawki , położyłam się na łóżku i nim się zorientowałam .... zasnęłam.
_____________________________________________
No hejka.! Myślę, że ten rozdział Wam się spodobał. Napisałam go dziś, bo jest ku temu okazja. Dziś jest Dzień Blogów. ! xD Kolejny rozdział będzie prawdopodobnie w weekend, bo niestety zaczyna się szkoła. ; / Wszystkim uczniom, na pierwszy dzień szkoły życzę powodzenia . ! I żebyśmy Wszyscy wytrzymali kolejne 10 miesięcy męczarni. Pozdrawiam. !
Rozmuska. ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)