Rozdział IX
Kurdeee, przystojny. Muszę się opanować. Ale nic nie poradzę.
- Nie no , spoko. - udało mi się coś wydukać.
- Pomóc Ci może.?
- Nie , nie trzeba.
- A może jednak. ?
- Okey. Tylko tu nie ma nic do zrobienia. Tylko włożyć naczynia do zmywarki.
- Pomóc Ci może.?
- Nie , nie trzeba.
- A może jednak. ?
- Okey. Tylko tu nie ma nic do zrobienia. Tylko włożyć naczynia do zmywarki.
- To ja może zrobię herbatę. ? Jeśli masz ochotę. Posiedzimy , pogadamy. - Ahh. Jakież to słodkie.
- No jasne, chętnie. A wogóle jestem Emily .
- Tak, wiem. A ja jestem Shane. - Wie. Jeej. !! Z czego ja się tak cieszę. ?
- Tak, wiem.
Shane nastawił wodę w czajniku elektrycznym. Wyjął dwa kubki i wrzucił do nich woreczki z herbatą.
- No jasne, chętnie. A wogóle jestem Emily .
- Tak, wiem. A ja jestem Shane. - Wie. Jeej. !! Z czego ja się tak cieszę. ?
- Tak, wiem.
Shane nastawił wodę w czajniku elektrycznym. Wyjął dwa kubki i wrzucił do nich woreczki z herbatą.
Po kilku minutach woda zagotowała się. Shane wlał ją do kubków, wyjął z szufladki łyżeczki, z półki zdjął cukierniczkę i wszystko postawił na stole. Kiedy skończyłam włączać zmywarkę usiadłam na stołku, naprzeciw Niego. Jego włosy odbijały światło bijące z okna kuchni. Popatrzył na mnie i się uśmiechnął. A potem Jego uśmiech przygasł, po czym zapytał :
- Jak się czujesz z tą sytuacją. ?
- Z tym, że muszę nauczyć się walczyć , by obronić tę szkołę. ? Dziwacznie. Tak z dnia, na dzień to wszystko spadło na nas. Bez sensu. A ty . ? Jak Ci z tym. ?
- Czuję się przytłoczony. Zmieniać zamieszkanie. Ale czuję się zaszczycony, że spośród tylu uczniów ... wybrano mnie.
- No tak, nie dziwię się im. Ale czemu ja. ? Nie mam żadnych kwalifikacji do tego zadania.
- Ojj, na pewno jest w Tobie coś wyjątkowego. Nie wybraliby Cię bez powodu. - Wow. Niezły jest.
- Jak się czujesz z tą sytuacją. ?
- Z tym, że muszę nauczyć się walczyć , by obronić tę szkołę. ? Dziwacznie. Tak z dnia, na dzień to wszystko spadło na nas. Bez sensu. A ty . ? Jak Ci z tym. ?
- Czuję się przytłoczony. Zmieniać zamieszkanie. Ale czuję się zaszczycony, że spośród tylu uczniów ... wybrano mnie.
- No tak, nie dziwię się im. Ale czemu ja. ? Nie mam żadnych kwalifikacji do tego zadania.
- Ojj, na pewno jest w Tobie coś wyjątkowego. Nie wybraliby Cię bez powodu. - Wow. Niezły jest.
- Tak uważasz. ?
- No jasne. Wydajesz się interesująca. Za mało o Tobie wiem. Skąd jesteś. ?
- No jasne. Wydajesz się interesująca. Za mało o Tobie wiem. Skąd jesteś. ?
- No cóż ... urodziłam się tu, w New Jersey. Kiedy miałam 10 miesięcy tata od nas odszedł, więc wyjechałyśmy z mamą do Nowego Jorku. Tam mieszkałam przez 6 lat. Później mama straciła pracę. Musiałyśmy wyjechać. Jeździłyśmy przez całą Amerykę. Byłyśmy w prawie wszystkich stanach. Aż znowu trafiłam tu.
- A Twoje poprzednie miejsce zamieszkania. ?
- Cóż ... Floryda. Miasto Venice. Nie było źle.
- No ... chyba o nim słyszałem. Świetna plaża, dużo bogatych ludzi.
- A Twoje poprzednie miejsce zamieszkania. ?
- Cóż ... Floryda. Miasto Venice. Nie było źle.
- No ... chyba o nim słyszałem. Świetna plaża, dużo bogatych ludzi.
- Ojj, nie myśl sobie, że jesteśmy z mamą bogate. Mieszkanie załatwił nam jej szef, ale i tak nie wyrabiałyśmy z kasą. W końcu musiałyśmy się przenieść. Mama postanowiła wrócić na stare śmieci.
- Widzisz, gdybyś mieszkała tu cały czas ... dawno byśmy się poznali. - A to byłoby świetne.
- No tak. Mój pech. Hehe. A może teraz ty coś o sobie opowiesz. ?
- No tak. Mój pech. Hehe. A może teraz ty coś o sobie opowiesz. ?
- No więc... pochodzę stąd, z New Jersey. Moją siostrą jest Alice. Nasza mama zmarła kiedy mieliśmy po 3 lata. Teraz mieszkamy z ojcem.
- Ojj, przykro mi z powodu mamy.
- Tak. Nam też.
- Pewnie jest Ci ciężko.
- Tak. Nam też.
- Pewnie jest Ci ciężko.
- Tak. I to nie wiesz jak bardzo. Opowiedziałbym Ci więcej, ale za mało się znamy.
- Oh. No jasne.
- To może wyskoczymy jutro na spacer. ? Poznamy się lepiej i wogóle. ...- Tego się nie spodziewałam. Ale się cieszę.
- Jasne, czemu nie. ?
- To co idziemy po obiedzie. ?
- Okey, nie ma sprawy.
- Cieszę się. Muszę już lecieć, bo Louis dostanie szału. Nie poukładałem swoich rzeczy. On ma fioła na punkcie porządku.
- Jasne. Leć. Do zobaczenia na kolacji.
- Papa.
Umyłam szklanki. Poszłam do siebie, Alice wciąż nie wróciła ze spaceru z Eve. No to mam czas dla siebie.
Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Była to Jennifer. Powitałam ją uśmiechem.
- No nareszcie jesteś. Jak tam pogaduchy z naszym "Panem Przystojnym" ?
- Skąd wiesz, że z nim rozmawiałam. ?
- Wszyscy to wiedzą, mycha. Nawet Alice i Eve.
- Co .? Ich przecież nie było.
- Ojj były. To one nam powiedziały. Byliście tak zagadani , że nie zauważyliście jak wchodzą. - Tu mnie zaskoczyła. Nie słyszałam , jak wchodziły.
- A teraz gdzie są.?
- U nas w pokoju. Oglądają jakiś film.
- A my. ? Co robimy. ? - Miałam nadzieję, że powie "Wypad na miasto" i rzeczywiście. Ale nie koniecznie tak samo.
- No cóż. Wybywamy na miasto. Co powiesz na mały "obchód sklepów". ? Mamy 4 godziny do kolacji. Potem ma być jakaś zbiórka. Ale tym się nie przejmujmy.
- Okey. Możemy iść. Tylko, że ja nie mam za dużo kasy. To będą myślę ... małe zakupy,
- Jasne. Jak chcesz. Chodź.!
Wybrałyśmy się z Jenn na miasto. Kupiłam sobie sweterek. Kaszmirowy. Jenn powiedziała, że mi w nim do twarzy. Jenn za to kupiła sobie nowe jeansy. Do tego kozaczki. Ładnee. Po powrocie położyłam nowy nabytek w szafie. Zeszłam na dół, na kolację. Wszyscy już byli oprócz Jennifer. Usiadałam na swoim miejscu. Wzięłam kanapkę z szynką i pomidorem, plus herbata. Chłopcy dużo zjedli. Ja z resztą dziewczyn trochę mniej. Jenn doszła kiedy wszyscy zjedli. Zjadła szybko swoje i poszliśmy do sali ćwiczeń. Pani Bones wyglądała na roztargnioną. Opowiedziała nam, jak wyobraża sobie nasze treningi i rok szkolny. Na razie nie chodzimy do szkoły, tylko ćwiczymy. Na zajęcia wrócimy dopiero za miesiąc.
- Trening zaczynamy od jutra. Zaraz po śniadaniu chcę Was tu widzieć. - zadecydował pan Stark. Po tym całym spotkaniu poszłam do pokoju. Poszłam się umyć. Przyszła Alice. Ona też poszła się myć. Założyłam słuchawki na uszy i wsłuchiwałam się w piosenkę zespołu "Linkin Park". Rozmyślałam przy tym o jutrzejszym treningu. Zastanowiłam się też, jak będzie wyglądać moje spotkanie z Shanem. Sądzę, że będzie ciekawie. Zaczęłam odpływać..., zapadać w sen. Zobaczyłam łąkę. Te samą, co kilka dni wcześniej w moim śnie. .....
______________________________________________________
Okey. To jest rozdział IX. Myślę, że wydał się Wam ciekawy. Poznaliśmy bliżej Naszą bohaterkę i Shane'a. Następnego rozdziału możecie się spodziewać ... już jutro. Chyba xd A i ten rozdział wymyślałam na bieżąco, bo wcześniej napisany rozdział IX gdzieś się zapodział. Miłego czytanka. !
Rozmuska. ^^