czwartek, 14 marca 2013

Rozdział XVI

Tak, tak, wieemy. Wow kolejny rozdział. *.* Od rozdziału XX powinno być jeszcze ciekawiej. Tylko obserwujcie. Postaramy się dodać w miarę szybko, jak tylko Elvis będzie miała wenę. Miłego czytanka. ;)

____________________________________________________




Taak, następnego dnia miałam powiedzieć Shane'owi, gdzie i kiedy chcę iść na tę naszą RANDKĘ.
Miałam nadzieję, że wiemy o tym tylko ja i on. Dzień zapowiadał się dobrze. Shane miał przez cały ranek i przedpołudnie uśmiech przyklejony do twarzy i nie odrywał ode mnie wzroku. Zresztą ja miałam tak samo. Po lunch'u spotkaliśmy się w ogrodzie. Była piękna pogoda. Siedziałam pod drzewem i czytałam książkę. On stanął nade mną tak, że zasłaniał mi słońce.
- Ej, zasłaniasz mi słońce.
- Przepraszam- wydukał. Ja się trochę speszyłam. Usiadł obok mnie. - To wybrałaś jakieś fajne miejsce.?
- Szczerze mówiąc ... nie. Może Ty coś zaproponuj.
- Hmmm.. znam taką knajpkę, dwie przecznice stąd. Lubisz włoską kuchnię.?
- Jasne, uwielbiam. A kiedy.?
- Może jutro, mamy wieczór wolny, bo  pani Blue nie ma.
- Okey, więc o której. ?
- Pójdźmy o szóstej, to dobra pora, co.? Tylko nic nie jedz przed wyjściem.
- Haha, no dobra, to przyjdź po mnie do pokoju.
Shane poszedł, a ja wyobrażałam sobie naszą randkę.....
Siedzimy we Włoskiej knajpce...śmiejemy się. Po jakimś czasie Shane wyznaje mi miłość. Wracamy do domu i całujemy się, od tego momentu jesteśmy parą....
Aaah. To byłoby piękne. Wróciłam do czytania mojej książki, ale nie umiałam się skupić. Poszłam do domu. Wzięłam z kuchni szklankę soku i tabliczkę czekolady. Czekolada pomaga mi na stres, a stresuję się baaardzo. Idąc do pokoju spotkałam Jenn i Caro. Caroline nie zwróciła na mnie uwagi, ale Jenn to nadrobiła.
- Zamierzasz zjeść całą tabliczkę czekolady ? Bo jeszcze przytyjesz.
- Ha ha ha. Bardzo jesteś dziś zabawna. To na stres.
- A czym Ty się tak stresujesz dziewczyno.?
- Eee, jutrzejszym treningiem. Tak !
- Ehmm, no jasne. Jak nie chcesz powiedzieć, to nie. I tak się dowiem.
- A co mi tam. Idę na randkę z Shane'em. - powiedziałam szeptem.
- Aaaaa! Chyba pęknę ze szczęścia.! Em idzie na randkę z .. - krzyczała, ale nie zdążyła dokończyć bo zatkałam jej usta ręką.
- Ciii. Nie kumasz. ? Nie chcę żeby wszyscy wiedzieli.
- Przepraszaam, ale tak się tym jaram.
- To przestań ! Ja idę, postaraj się trzymać gębę na kłódkę.
- Dobrze, już. Okk. To do zobaczenia na spotkaniu.
- O której i z kim . ?
- O szóstej, ze Skay.
- No to narazie.- pożegnałam się.
Poszłam do pokoju i zeżarłam całą tą tabliczkę czekolady. Na szczęście Alice ucięła sobie drzemkę. Po spotkaniu ze Skay umyłam się i poszłam spać. Na jutro muszę być wyspana.



                                                                                Rozmuska.

poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział XV

TAK BARDZO DŁUGO ;-;

Wiemy, bardzo, bardzo, bardzooo długo czekaliście na ten rozdział. Ale oto i jest. Do dupy, krótki ale zawsze ._.

____________________

Siedząc koło niego pragnęłam. Pragnęłam go. Dżizys, o czym ja myślę. No ale taka prawda. Shane jest naprawdę super chłopakiem. W dodatku jest przystojny. Bardzo, bardzo przystojny. Jedno ale odnosi się do jego siostry, która gdyby dowiedziałaby się o moich najskrytszych marzeniach, prawdopodobnie pocięłaby mnie na kawałki, po czym zakopała gdzieś daleko mówiąc Shane'owi że uciekłam na drugi koniec świata z jakimś Arabem lub kimś innym. Cóż, siostry to mu nie zazdroszczę ale wracając do niego. Był jej całkowitym przeciwieństwem. Był miły, koleżeński, szarmancki.
- Hej, może wybierzemy się na spacer? - zapytał.
- W sumie czemu nie? - odpowiedziałam, uśmiech pojawił mi się na twarzy. Ale nie tylko mi.
- Wiesz chciałem pogadać.
- Spoko. Lubię rozmowy.
- Okej, to co? idziemy?
- Ale że jak? Już? Teraz?
- No tak..chyba że masz coś innego do roboty? - spojrzał tym swoim zalotnym wzrokiem.
- Nie nie..chodźmy.
Wstaliśmy a potem skierowaliśmy się do drzwi.

Szliśmy polną dróżką. Słońce grzało a rośliny budziły się do życia. Lecz mnie zastanawiało tylko o czym chce ze mną rozmawiać Shane. Skoro trochę już o sobie wiedzieliśmy, może chciał się dowiedzieć więcej?
- Więc o czym chciałeś porozmawiać? - zagadnęłam.
- A w sumie to o niczym.
O niczym? Przecież sam mi powiedział że chce pogadać. Chyba zmienia zdanie gorzej niż baba z okresem.
- Nie. Stop. Wróć. -powiedział po chwili - Chciałbym o coś spytać.
- To nie mogłeś spytać w domu?
- A to źle że chcę być romantyczny? - stanęłam jak wryta.
- Chwila..bo zaraz pomyślę że chcesz mi się oświadczyć. - palnęłam.
- Oświadczyć może i nie. Ale chciałbym cię zaprosić.
- Okej, a mogę wiedzieć na co?
- Na randkę.
Osłupiałam. SHANE. CHCE. MNIE.ZAPROSIĆ.NA.RANDKĘ. NA RANDKĘ. SHANE. MNIE . NA RANDKĘ. OMGOMGOMG. (Typowa reakcja napalonej nastolatki).
- N-na ran-n-dkę?
- Tak. Sama możesz wybrać gdzie, kiedy. Ale proszę, zgódź się.
- Ja, ja..-nie wiedziałam co powiedzieć.
- Zgadzasz się? Proszę. - nalegał Shane.
- Tak. Dobrze.

Wróciliśmy do domu, a ja cała ogłupiała, szczęśliwa pobiegłam do swojego pokoju gdzie zastałam Eve i Alice przytulone do siebie (wyobraziłam sobie siebie i Shane'a na takim słodkim obrazku.)
- Czego? - rozwiała moje marzenia Alice.
- To także mój pokój co nie? - wyszczerzyłam się i wracając do marzenia padłam na swoje łóżko.
- Co Ty taka szczęśliwa? - zagadnęła Eve.
- A tak jakoś. W końcu wiosna. - posłałam jej szczery uśmiech w zamian dostając to samo i dodatkowo irytujący wzrok Alice.
Wstałam i ruszyłam w kierunku łazienki chcą jeszcze bardziej ożywić się pod prysznicem.
- Ale z Was zakochańce - powiedziałam po czym zamknęłam drzwi łazienki.
- Spieprzaj - usłyszałam tylko pomruk Alice.

                                                                 Elvis