piątek, 4 stycznia 2013

Rozdział XIV

Sooorka za tak długą przerwę ale szkooła i obowiązki. No i jeszcze pisanie scenariusza..w każdym razie, postaramy się dodawać rozdziały częściej, zdecydowanie częściej
**
-Alice! - zawołał Shane
Gdy byłyśmy już na dole spojrzałyśmy w hol a tam stała Alice zalana w trzy dupy z jakimś chłopakiem....Chwileczke..Ja go gdzieś widziałam. Wiem! To Zac!
- Braciszku Ty mój najukochańszy - Alice chwiejnym krokiem podeszła do Shane'a - Ty nawet nie wiesz jak się bardzo stękniałam...stęskniełam...stęskniłam się! No właśnie!
A potem ruszyła w strone salonu. Niestety, ze skutkiem przewrócenia się przez kanapę. Upadła na nią i po chwili spała.
- Ja pitole - skomentował Shane.
- A Ty co tu robisz? Zane? Zac? Czy jak Ci tam? - zapytała Caro.
- Zac, no więc..zauważyłem Alice gdy jechałam ze sklepu. W takim stanie raczej nie wróciła by do domu, więc pomyślałem że jej pomogę.
-Chwileczkę! Skąd wiedziałeś gdzie mieszkamy?
- Alice miała w kurtce adres.
- Suuuper...obmacujesz moją siostrę zboczeńcu?! - Shane ruszył na Zac'a lecz zaprotestowałam
- Shane! On ją przed nimi uratował!
Shane popatrzył na mnie po czym odsunął się na swoje dawne miejsce.
-Faktycznie. Przepraszam. I dziękuje.
- Spoko..-odpowiedział.
Chyba wydawało mu się że może ktoś zaprosi go dalej, na jakąś kawę, herbatę ale na to się nie zanosiło.
-To ja...będę się zbierał. Dobranoc
- Narazie -odpowiedzieliśmy.
I wyszedł. Tyle go widziałam, nawet ze mną nie porozmawiał. Świnia.
Shane wziął Ali z kanapy i zaniósł do naszego pokoju. Eve natomiast przygotowała wodę, i postawiła koło łóżka. Potem przyniosła wiadro, każdy wie na co. A ja? Ja położyłam się spać. Widziałam jak Eve siedzi przy dziewczynie i głaszczę ją po głowie. Ona naprawdę ją kochała..tak..szczerze. Ah, gdyby tylko Shane wyznał mi miłość, mogłabym go pocałować. Stop. O czym ja myślę. Pierwszy baranek, drugi baranek, trzeci baranek...dup! OWCA! Czy to jakaś różnica??? Nie, o tym wolę też nie myśleć. Patrząc na dziewczyny oddałam się snu.
W moim śnie nie było nic. Wszystko wydawało się czarne. Pustka.Obudziłam się. Leniwie popatrzyłam na zegarek, 11.30. Szczęście że mieliśmy ''wolne''. Wstałam z łóżka.
- Hej. - powiedziała Eve ściszonym głosem, wchodząc do pokoju - sorry, nie chce jej obudzić.
- Cześć i jasne.
- Słuchaj, dziękuje za wczoraj. Za to że mnie wysłuchałaś no i wsparłaś.
- Nie ma za co, jesteśmy teraz prawie jak rodzina i musimy chyba sobie nawzajem pomagać, prawda?
- Tak ale mimo wszystko dziękuje - uśmiechnęła się a ja odpowiedziałam tym samym- to co? Idziemy na śniadanie?
_ Oczywiście! Tylko skorzystam z łazienki- odpowiedziałam.
Doprowadzenie się do pokazania ludziom zajęło mi ledwie 15 minut. Zeszłam na dół z Evie a tam każdy miał już przygotowaną miseczkę z płatkami i mlekiem.
- Hejo!- powiedziałam. Na co mi odpowiedzieli.
- FUJ! Skisłe mleko! - krzyknęła Carolina.
Wszyscy zaczęli się śmiać tak głośno że nie usłyszeliśmy schodzącej Alice.
- Ja pindole, ciszej, bo łeb pęknie. - powiedziała.
- No proszę, proszę siostrzyczko, my cię wszędzie szukaliśmy a ty w najlepsze się bawiłaś. Czekam na poważne wyjaśnienia.
-Dobra..ale ciszej. Po prostu spodobały się mi pewne spodnie więc stwierdziłam że rano pojadę do sklepu, i je kupię. Niestety je wysprzedali. Tak się złożyło że naprzeciwko jest nasz ulubiony bar i knajpa zarazem ''Mars of yesterday'' no to pomyślałam że zamówię tam sobie jakiś soczek ale nie zgadniesz kogo spotkałam. Sofie!. Sofie Danger. Wyobrażasz to sobie? N i jakoś potem tak wyszło..że niewiele pamiętam..
-Boże..Ali. Czy Ty nie rozumiesz co myśmy tu przeżywali? Eve popadła w depresje! - krzyknął Shane. A ja rozglądałam się właśnie za nią.
- Eve? - spytałam Ali.
- Tak? Eve. -  w tej chwili z kuchni wyszła wspomniana osoba.
- Mowiliście coś o mn..Alice? Wstałaś już! - podeszła do niej i przytuliła - bałam się o Ciebie.
Alice wzięła ją za rękę i pociągnęła do holu by nie rozmawiać bezpośrednio przy nas. Oczywiście ja, jak to ja, wychyliłam się trochę przez co mogłam je obserwować.
- Przepraszam za to.
- Już nie ważne. Nie rób tylko tak więcej, ja..
- Czekaj! Wiesz dlaczego tu Cię sprowadziłam, bo chciałam mieć trochę prywatności, ale jak mi się zdaję ktoś jest bardzo ciekawski. - powiedziała Ali i popatrzyła na mnie, Skąd ona to wiedziała???
- Eeee...sorryyyy..- i się ''skryłam''
Cóż, chyba przed Alice nie da się ukryć. Ale nadal coś słyszałam. Szepty.
- Kocham Cię, wiesz? - to była zdecydowanie Evie. No nareszcie. Nareszcie jej to powiedziała. Wiem że Ali to odwzajemni więc poszłam do salonu, i klapnęłam na kanapę. Gdy spojrzałam za siebie. Dziewczyny szły uśmiechnięte na górę, Ali cmoknęła Eve w policzek i tyle je widziałam. Kurczę, a ja znowu marzę o nim...o wilku mowa, właśnie usiadł koło mnie.

                                             Elvis