piątek, 10 sierpnia 2012

Rozdział III i IV ;pp

                                                               Rozdział III



Reszta lekcji ciągnęła się dość długo. Jak na nową uczennicę musiałam stanąć na samym środku klasy i się przedstawić. Ta grupka "zjadaczy kotów" parsknęła śmiechem. Można było to przewidzieć. No właśnie co do "mojej" nazwy ich grupki , tak mi to do głowy przyszło...Jennifer mówiła, że podobno jedzą koty. Wątpliwa sprawa. Jennifer kojarzyła mi się z taką osobą, która mówi dużo i o wszystkim. Typ plotkary. No cóż..przynajmniej mam do kogo otworzyć buzię.
 Gdy zadzwonił dzwonek oznaczający koniec lekcji uśmiechnęłam się i wstałam ze swojego miejsca. Zsunęłam książki do torby i przełożyłam przez ramię. Chłopak z ławki przede mną uśmiechnął się do mnie i przepuścił mnie i Jennifer przodem.-Prawdziwi faceci jednak istnieją. Rzadko spotykane, a jednak. Prawda ?
Po chwili przestałam słuchać jej długiego i bezsensownego monologu. Po przejściu kilkunastu metrów przerwałam jej w połowie zdania.
-Gdzie jest sala chemiczna?-zapytałam dziewczynę, która niezbyt przejęła się tym ,że jej przerwałam, odpowiedziała prawie od razu. Nie zdążyłam jeszcze skończyć zdania, a ona już odpowiadała..
-Sala chemiczna jest na końcu korytarza. Sala 19. Chodź- wzięła mnie pod rękę i przeprowadziła jak małe dziecko pod salę
-No dobra na wstępie powiem Ci, że to ciężka sztuka- dalej ponownie jej nie słuchałam.Usiadłam ponownie w ostatniej ławce wraz z Jennifer. Jej entuzjazm, zapał i gadatliwość chyba mają niezliczone pokłady energii. Pokręciłam głową, aby miała wrażenie, że jej słucham. Po chwili weszła grupa "zjadaczy kotów" patrzyli na mnie takim ...dziwnym spojrzeniem. Od razu odwróciłam wzrok. Zaraz za grupką dziwnych nastolatków weszła pani od chemii. Popatrzyła z pogardą na nich i westchnęła.
-No moi drodzy. Oto nasza nowa uczennica Emily. Chodź tutaj i się przedstaw- uśmiechnęłam się sztucznie i poszłam na środek klasy. Dziwnie jest mówić to samo na każdej lekcji... Niestety cały dzisiejszy dzień będę musiała to robić. Powiedziałam parę zdań i wróciłam na swoje miejsce, a nauczycielka zaczęła rozpisywać jakiś wzór na tablicy. Oparłam dłonie o policzki i starałam się uważać na to co mówi.
_______________________________________



                                                Rozdział IV




 Reszta lekcji przebiegła podobnie jak chemia. Przedstawienie się, chichot "zjadaczy"  i tak w kółko. Dopiero pierwszy dzień, a ja mam dość tej monotonii. Jechałam właśnie autobusem ze szkoły. Było w nim mnóstwo ludzi. Jennifer przesłała mi całusa gdy wysiadałam. Odpowiedziałam jej uśmiechem. Otworzyłam drzwi kluczem. Z kuchni dochodził mnie głos mamy. Pewnie rozmawiała z moją babcią o "fantastycznej ofercie pracy". No cóż...
Weszłam do kuchni. Na kuchence stał obiad. Nałożyłam go sobie na talerz i położyłam na stół. Zjadłam go i poszłam na górę się przebrać. Wygodne spodnie, luźny top i najwygodniejsze buty jakie mam.  Odłożyłam torbę na ziemię. Przebrałam się i od razu włączyłam laptopa. Przeglądałam to co przeglądam zawsze. Facebook i Twitter.  
Oczywiście Jennifer i kila innych osób, które poznałam w szkole zdąrzyło mnie zaprosić. Akceptowałam i wyłączyłam komputer. Zeszłam po schodach wolnym krokiem. Mama już nie rozmawiała z babcią.
-I jak tam w tej wspaniałej, nowej pracy?- zapytałam. W moim głosie pobrzmiewała nutka ironii i sarkazmu.
-Dobrze.-odpowiedziała tak jakby nie słyszała sarkazmu w moich słowach.
-A jak tam u Ciebie? W nowej szkole?- zapytała
- Fajnie. Poznałam taką Jennifer. Jest całkiem okej.- uśmiechnęłam się do niej.Była 18.00.
-Pójdę odrobić lekcję- powiedziałam niezbyt miłym tonem. Mama usłyszała to i się uśmiechnęła.
 Ponownie weszłam na górę , do swojego pokoju. Rozejrzałam się po nim. Jak skończę lekcje to trzeba będzie tutaj posprzątać i rozpakować resztę kartonów. Westchnęłam. Wyjęłam książki z torby i zasiadłam za biurkiem." No to zaczynamy. " - pomyślałam. Gdy skończyłam była godzina 19.00. Spakowałam się na jutrzejszy dzień w szkole. Podeszłam do okna. Wzięłam  stamtąd karton i go rozpakowałam. Całe rozpakowywanie zajęło mi godzinę. Była 20.00 Postanowiłam,że pójdę wziąć prysznic- przygotowałam się. Rozpuściłam włosy i weszłam do kabiny. Następnie okąpałam się. Przebrałam w piżamę i wyszłam z łazienki. Postanowiłam, że posłucham muzyki. Jednak po chwili weszła mama. Rozejrzała się po pokoju.
- No widzę, że już się rozpakowałaś. Ja teraz będę to robiła. Chciałam Ci życzyć tylko kolorowych snów.- uśmiechnęłam się do niej.
-Dzięki i wzajemnie.- powiedziałam. Mama wyszła z pokoju gasząc światło i zamykając drzwi. Przewróciłam się na drugi bok. W pokoju od mamy było słychać odpakowanie wszystkich kartonów. Zamknęłam oczy. Zasnęłam od razu.




 
                                                                                    Rozmuska.

________________________________________________

Okey. Następne dwa rozdziały pojawią się mam nadzieję, jeszcze w tym tygodniu. Od następnego tygodnia posty dodawać będzie Elvis. Mam nadzieję, że te dwa powyższe rozdziały < których my z Elvis'em osobiście nie pisałyśmy > podobają Wam się. Odwiedzajcie dalej naszego bloga, bo już niedługo życie Emily zmieni się .. na zawsze. xD                      
                                                                        Bay. Rozmuska.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz