Na przeciw mnie stała wysoka blondynka ze stertą książek.
-Chwila.....nie znam cię. Niech zgadnę, nowa w szkole.?
-No tak..
-Ah..fajowo. Chodzimy razem do klasy, wczoraj pani Blue mówiła nam że dojdzie nowy uczeń. Szczerze powiedziawszy, myślałam że będzie to chłopak. No ale trudno, chodź, pokaże ci gdzie masz lekcje a potem mogę cię oprowadzić.
-Nie, dzięki, to nie jest konieczne, naprawde.
-Idziemy i koniec. Jestem Jennifer ale możesz mi mówić Jenn- wyciągnęła do mnie ręke. Cóż, zdolność wykręcania się nie była moją mocną stroną.
-Taa...fajnie. Jestem Emily.
Wzięła mnie pod ręke i poszłyśmy w stronę sali od matematyki jak się domyślałam. Matematyka jako pierwsza lekcja? No wspaniale. Jednak po drodze Jenn pokazała moją szafke, o ile można coś takiego można szafką nazwać. A co do Jenn, była całkiem fajna, może nieco gadatliwa.
Weszłyśmy do sali numer 21 i usiadłyśmy na końcu. Przede mną usiadł jakiś chłopak a następnie się o mnie odwrócił.
-Cześć mała - powiedział.
-Nie jestem mała - chociaż przy moich 165 cm każdy mnie tak nazywał.
-Sorry, mał...znaczy..
-Emily - wtrąciła Jennifer, za co skarciłam ją wzrokiem.
-Taa..-skomentowałam.
-Jestem Zac - powiedział i się zaszczerzył. Odpowiedziałam mu znudzonym uśmieszkiem. Niestety, nie zdążył go skomentować, bo drzwi otworzyły się hukiem a do sali weszło 4 uczniów. Dwie dziewczyny i dwoje chłopaków. Przodem szła bodajże jakaś gotka. Blada cera, krwiste usta(nikt chyba nie przeszczega reguły ''nie wolno malować się do szkoły''), obcisła czarna bluzka z jakimś logo zespołu, czarne rurki i glany. Niezła...Obok dziewczyna w czerwonym topie, szarych spodniach, martensach i z połyskującymi, brązowymi włosami. Za nimi natomiast dwaj...może rockmani? Ale całkiem przystojni. Dziewczyny usiadły razem po naszej lewej stronie a przed nimi chłopaki.
-Oesu.. - skwitowała Jenn.
-Ko to? - zapytałam.
-Nie wiesz?!
-Nie.
-A no fakt, jesteś tu nowa.
-Więc powiesz mi kto to?
-Okay, to się przygotuj. Tamta czarownica, to Alice, podobno przez nią zniknęły wszystkie koty z osiedla. Ktoś mówił że się sprzedaje ale każdy wie że to zwykła lesba. Obok niej siedzi Carolina. Pomogła uwięzić koty w wielkim garnku, w którym potem ugotowały zupe. Okropność. No a chłopcy to Shane i Louis. Na ich temat zdania są podzielone. Większość uważa że to Caro i Alice groziły im że jeśli nie dołączą do ich ''paczki'' skończą tak samo jak te zwierzaki. Wszyscy są zwolennikami szatana i tych zespołów, co od niego pochodzą.
-Skąd wiesz że oni są satanistami? No i..te intymne sprawy?
-Każdy to wie. Trzymają się razem bo inni się ich boją. Sama jak ich pierwszy raz zauważyłam, myślałam że umarłam a moja dusza trafiła do piekła. A potem miałam koszmary.
-Aha..
-Lepiej się z nimi nie zadawać - uprzedziła.
-Może nie są tacy źli? - Jenn wytrzeszczyła oczy.
-Jakby co to ja cię nie znam.
-Spoko - wyszczerzyłam się do niej a do klasy wszedł matematyk.
Elvis
_____________________
Nooo....to się troche zapoznaliście z otoczeniem xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz