No więc rozdział ten jest widziany z punktu Alice i Emily. Życzę miłego czytanka :3
Alice:
Leżałam na łóżku a do pokoju wróciła już Em. Myślałam że jeszcze trochę tam posiedzi u dziuni no ale trudno. Cóż, przyznam...wkurzała mnie. Bardzo. Przyczepiła się do mojego brata jak rzep psiego ogona. A w ogóle to co to za pomysł ze swataniem? Dla mnie oni pasują do siebie jak..jak zakonnica do Nergala. Ugh...po prostu no...no nie mogę jak tylko sobie o nich pomyśle.
Myślałam że pobyt tutaj będzie bardziej znośny. Jedyny plus to Evie. Chociaż? Tego też nie jestem pewna. Mogę coś do niej czuć ale ona i tak tego nie odwzajemnia. Widzę to. I czuje. Ah te problemy normalnej nastolatki...hahahahahahaha. Aż mi się chce z samej siebie śmiać. Ja i normalna nastolatka? No chyba nie.
Emily już raczej śpi, ja chyba też będę zasypiać. Mam wspaniały pomysł na jutro. Zakupy. Nowe spodnie które tak pięknie wyglądałyście na wystawie...nadciągam!
***
Rano wstałam wcześnie niż zazwyczaj. Chciałam być sama. Poszłam do łazienki umyłam się, ubrałam i byłam gotowa do wyjścia, jeszcze tylko....mam! Kluczyki od samochodu, co jak co ale ja mam wracać z zakupami do domu na pieszo? Wzięłam je, wyszłam z domu, odpaliłam samochód i w drogę. Galeria jeszcze nie byłam otwarta więc weszłam do pobliskiej kawiarni 24h i zamówiłam kawę.
Po jakieś godzinie pojechałam do galerii i buszowałam między ubraniami....
***
Emily:
Rano gdy wstałam Alice nie było już w łóżku, pospiesznie popatrzyłam na zegarek. Chwila...jest 7 a to dziwne...
Załatwiłam potrzeby, i na dół zeszłam przygotowana do nowego dnia. Wszyscy już siedzieli, no tak, przygotowanie się zeszło w godzinę. Ale nigdzie nie widziałam Ali.
- Siemka- powiedziałam a wszyscy odpowiedzieli pomrukami typu 'hej'.
- A Alice, co z nią? - spytał Shane a Eve od razu zwróciła uwagę.
- W pokoju jej nie było...-odpowiedziałam.
- To gdzie ona się podziewa?!- Shane wykręcił numer do niej i zadzwonił...- Nie odbiera.
- Hej spokojnie..może poszła na zakupy albo gdzieś do znajomych? - zapytałam Jenn a wszyscy ucichli.
Wzięliśmy się za śniadanie.
Po śniadaniu poszłam się jeszcze raz odświeżyć, posłuchałam trochę muzyki. Była 11.40. Czas wybrać się do mojej ukochanej babci.
Doszłam do jej domku w piętnaście minut. Zapukała i otworzyła mi uradowana starsza pani...
- Oh witaj kochanieńka!- uściskała mnie.
- Cześć babciu..tęskniłam.
- Ja też, wchodź, upiekłam Twoje ulubione pierniczki.
- Ahh...już czuje ten wyśmienity zapach- weszłam do środka a babcia poczęstowała mnie herbatą malinową i pierniczkami.
Gadałyśmy o przeróżnych sprawach ale nie otwierałam się przed nią za bardzo. Wiedziałam że nie mogę. Nikt nie mógł. Ale za to spędziłam miłe popołudni i wieczór.
Do domu wróciłam ok. 20.00. Wszyscy byli w salonie a Shane był niewiarygodnie zdenerwowany.
- Co się dzieje? -zapytałam.
- Alice jeszcze nie ma. Od rana a nawet nie możemy się do niej dodzwonić.-odpowiedziałam Eve.
- Kurczę....może zacznijmy jej szukać co? -zaproponowałam a towarzystwo się zgodziło. Jedynie Jenn i ja miałyśmy zostać w domu na wypadek gdyby wróciła.
Gdy wszyscy poszli Jenn zapytała mnie:
- Nie sądzisz ze w sumie bez Alice byłoby lepiej. może zjadły ją wilki?
- Przestań! Dobrze wiesz że tak się nie stało....muszą ją odnaleźć, może nie jesteśmy nawet kumpelami ale to w końcu siostra Shane'a
- Aaaaa...no tak.
Po godzinie do domu wróciła Caro z Louisem a po 2, Eve i Shanem. Bez Ali. Eve była roztrzęsiona.
- Nie ma jej nigdzie...- powiedział Shane.
- A jeśli coś jej się stało? Jeśli ją porwali? -zaczęła Caroline.
- PRZESTAŃ! DO CHOLERY!- krzyknęła Eve i szybkim krokiem znalazła się na górze. Słyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami.
Wszyscy zamilkli..
-To może....może ja z nią porozmawiam?-zapytałam
- Spróbuj...
Poszłam na góre i zapukała do ich pokoju gdzie pewnie znajdowała się Evie.
-Eve, otwórz, porozmawiajmy..
Drzwi się otworzyły a przede mną stała zapłakana Evie. Od razu ją do siebie przytuliłam a ona wtuliła się we mnie.
- A jeśli...jeśli..onaaa jeśli się jej coś stało? - po czym rozpłakała się jeszcze bardziej
Usiadłyśmy na łóżku. Naprawdę było mi jej żal..
-Spokojnie.Dobrze wiesz jaka jest Ali, nic jej nie jest..- sama w to ledwo wierzyłam ale musiałam ją jakoś pocieszyć.
- Ale..a jeśli jednak? Ona uważa że ona mnie nie obchodzi, że jest dla mnie obojętna. Może i przez jakiś czas nie wiedziałam czy do niej coś czuje, ale teraz wiem. I wiem ze ją kocham i....a jeśli nigdy już jej tego nie będę mogła powiedzieć? -Eve popatrzyła na mnie załzawionymi oczami..
-Będziesz mogła, obiecuje. - i znowu ją przytuliłam. Posiedziałyśmy tak w sumie godzinke rozmawiając o Alice.
Ale nagle usłyszałyśmy jak dolne drzwi się otwierają i głośny huk.
Szybko wybiegłyśmy z pokoju i zbiegłyśmy po schodach...
______________
Coś się dzieje przynajmniej co nie? XD
Elvis
P.S. Dla tych którzy wyczekują mojego Frerarda...jest on w planach. Jeszcze nie wiem o czym będzie ale wkrótce się dowiecie :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz